Sklep

3M postraszyli obrońcę Pucharu Ligi

Za nami pierwsza część 1/8 finału Pucharu Ligi, niestety już na tym etapie doszło do pierwszego walkowera. Obrońcę tytułu postraszył natomiast superligowiec z Kuźnik, ekipa 3M uległa T.B 85 Team zaledwie 0:1.

1/8 finału:

  0  (0:3)  5 

Pierwszym spotkaniem w tegorocznym Pucharze Ligi rozegranym na wrocławskich Kuźnikach był pojedynek przedstawicieli ligi WLB - pierwszoligowej Okręgowej Rady Adwokackiej i ekstraklasowego Tomtexu. Faworytem tego pojedynku byli "Połączeni Piłką", ale nie mogli zlekceważyć swoich przeciwników, bowiem Ci w piłkę grać potrafią, a na dodatek zjawili się przy Sarbinowskiej w niezłym ustawieniu - bez Jacka Zarzeckiego i pierwszego bramkarza - Pawła Ogrodnika. Sytuacja Tomtexu była podobna, a nie mógł on skorzystać z dwóch swoich najlepszych strzelców - Damiana Rudzkiego i Mariusza Płatka, a także Grzegorza Kozła.

Mecz jak na sobotę godzinę 10 zaczął się dosyć anemicznie, ale od samego początku Tomtex narzucił swój styl gry i ORA musiała czyhać na okazję do kontrataku. Zanim zaczęła kontratakować to straciła gola. W 4 minucie Piotr Wierzbicki faulował wychodzącego na czystą pozycję Dawida Kloczkowskiego i sędzia Adam Rynkowski pokazał mu żółty kartonik. Do rzutu wolnego podszedł Adam Cylny i potężnym strzałem pod poprzeczkę zaskoczył Piotra Capałę. 0:1. Po strzelonej bramce "Połączeni Piłką" nadal lepiej operowali piłką, ale nic z tego nie wynikało. W 8 minucie popełnili rażący błąd, który mógł wykorzystać Dawid Płaczkiewicz, ale ten w sytuacji sam na sam z bramkrzem uderzył obok bramki. Sytuacja ta dała bodziec przedstawicielowi Ekstraklasy, a ten po chwili mógł podwyższyć swoje prowadzenie. Szybki atak, rozmontowana defensywa "Adwokatów". Michał Bednarczuk do Piotra Miklasa, Piotr Miklas pod bramkę do Dawida Pałasza, który z najbliższej odległości, niemalże na pustą bramkę - trafił tylko i wyłącznie w boczną siatkę. Możemy tutaj rozgrzeszyć Dawida, bowiem nie jest on napastnikiem, a nominalnym golkiperem. Po chwili popis jak strzela się bramki dał Miklas, który zabrał się z piłką, minął po drodze dwóch rywali i strzelił mocno, tak, że piłka po rykoszecie od jednego z obrońców wpadła do siatki obok bezradnego Capały! 0:2. 60 sekund później Tomtex zadał trzeci cios. Tym razem Miklas nie strzelał a podawał, a z jego zagrania skorzystał Bednarczuk, który precyzyjnym uderzeniem przy dalszym słupku wpakował piłkę do siatki. 0:3. Po strzelonym golu rozochocił się Bednarczuk, który po chwili mógł mieć na koncie hattricka. Najpierw jego strzał zza pola karnego nieznacznie minął bramkę, a po chwili przegrał on pojedynek jeden na jeden z golkiperem "zielonych". Niewykorzystane sytuacje mogły się zemścić. Szymon Pierzynka zagrał na wolne pole do Dawida Płaczkiewicza, a ten z pierwszej piłki uderzył - obok bramki. W 15 minucie kolejny prosty błąd popełniła defensywa Tomtexu, a wychodzącego na czystą pozycję Pierzynkę faulował Ireneusz Gruszka i musiał zejść z boiska na dwie minuty. Gry w przewadze ORA nie wykorzystąła, ale oddała pierwszy celny strzał w tym spotkaniu, ale czujność zachował bezrobotny wcześniej Jakub Pondel i udanie obronił mocne uderzenie Pierzynki. Dwie minuty przed końcem pierwszej połowy groźnie strzelał Kloczkowski, ale Capała z trudem odbił piłkę przed siebie. Do przerwy więc Tomtex prowadził 3:0 i zamierzał ten rezultat utrzymać.

Tak samo jak pierwszą połowę, tak drugą mógł rozpocząć Tomtex, czyli od strzelenia gola. Jednakże Bednarczuk w dogodnej sytuacji po wyminięciu bramkarza, z dość ostrego posłał piłkę obok bramki. W odpowiedzi groźnie strzelał aktywny w tym spotkaniu Pierzynka, ale J.Pondel odprowadził piłkę wzorkiem, nad poprzeczką. W 25 minucie, po raz drugi w tym spotkaniu "Połączeni Piłką" grali w osłabieniu. Faulowany był Bednarczuk, ale po faulu zachował się niesportowo wobec faulującego i sędzia Rynkowski ukarał go żółtą kartką. Gra w osłabieniu nie przeszkodziła ekipie Michała Pondla na strzelenie czwartego gola. Cylny na wolne pole zagrał do lepiej ustawionego Kloczkowskiego, a ten precyzyjnym strzałem przy słupku nie dał szans bramkarzowi. 0:4. Po czwartej bramce "czerwoni" wykreowali sobie trzy dobre akcje. Dwa razy pod bramką odnalazł się Krystian Skowronek, ale najpierw uderzył wprost w bramkarza, a po chwili, po jego wyminięciu trafił w boczną siatkę. W między czasie groźnie strzelał Pałasz - obok bramki. W 34 minucie po szybkim kontrataku Okręgowa Rada Adwokacka powinna strzelić pierwszego gola. Prawą stroną popędził Płaczkiewicz, zagrał wzdłuż bramki do Hertmanowskiego, który nie zamknął akcji i nie pokonał młodszego z braci Pondel. Ta groźna akcja nie była jedyną wykreowaną przez beniaminka 1 ligi. Po chwili po zgraniu Płaczkiewicza mocno sprzed pola karnego strzelał Maciej Wilento, ale Pondel był dobrze ustawiony i przeniósł "balon" nad poprzeczką! W 37 minucie odpowiedział Tomtex, a koronkową akcję przeprowadził tercet Pałasz-Cylny-Miklas, lecz ten ostatni z najbliższej odległości uderzył wprost w Capałę. Kilkadziesiąt sekund później znowu dał znać o sobie Pałasz, ale tym razem nie podawał, a strzelał i z trudem piłkę po jego próbie na rzut rożny zbił kiper "Adwokatów". W samej końcówce spotkania miały miejsce jeszcze dwie sytuacje. Najpierw po rajdzie prawą stroną akcję mocnym strzałem sfinalizował Płaczkiewicz, ale Pondel świetnie obronił jego uderzenie, a tuż przed gwizdkiem kończącym ten mecz Tomtex strzelił piątego gola. Kloczkowski przechwycił piłkę od obrońcy ORY i zagrał ją do lepiej ustawionego Miklasa, który tym razem się nie pomylił i w sytuacji sam na sam z Capałą strzelił pewnie, tuż przy słupku! 5:0 i takim wynikiem zakończyło się pierwsze spotkanie 1/8 finału Pucharu Ligi!

Tomtex zasłużenie pokonuje Okręgową Radę Adwokacką i w ćwierćfinale zagra z innym przedstawicielem Ekstraklasy - BNY Mellon. ORA Wrocław kończy przygodę w tegorocznym Pucharze Ligi i pozostaje jej walka o jak najwyższe lokaty w lidze pierwszej.

2x Piotr Miklas (11', 40'), Adam Cylny (4' - rzut wolny), Michał Bednarczk (12'), Dawid Kloczkowski (26')

Piotr Wierzbicki (3' za faul) - Ireneusz Gruszka (15' za faul), Michał Bednarczuk (25' za niesportowe zachowanie)

Adam Cylny (Tomtex) - W meczu, gdzie mieliśmy błąd na błędzie, Adam popełnił ich najmniej, a co wymierne miał udział przy dwóch bramkach dla swojej drużyny. Jedną z nich strzelił, przy drugiej asystował.

  Adam Rynkowski

ORA Wrocław - Piotr Capała; Łukasz Mika, Michał Hertmanowski, Piotr Wierzbicki, Maciej Biały, Maciej Wilento, Dawid Płaczkiewicz, Daniel Maj, Szymon Pierzynka

Tomtex - Jakub Pondel; Tomasz Iwanicki, Ireneusz Gruszka, Krystian Skowronek, Dawid Kloczkowski, Adam Cylny, Piotr Miklas, Michał Bednarczuk, Dawid Pałasz

 

  3 (walkower) 0 

Coyote Logistic pomimo zgłoszenia do Pucharu Ligi nie zdołali zebrać wystarczającej liczby zawodników by podjąć walkę z niedawnym triumfatorem Pucharu Ligi. BNY Mellon przechodzi więc do kolejnej rundy gdzie zmierzy się z Tomtexem.

 

0  (0:2)  3 

Trzeci zaplanowany sobotni pojedynek, a w zasadzie drugi był starciem, który w jednym aspekcie przypominał pierwszą potyczkę. Mianowicie zmierzył się ze sobą przedstawiciel Ekstraklasy - Football Crew Wrocław i pierwszoligowiec - Zielone Anioły. Tutaj również wyżej stały akcje tych pierwszych, ale zjawili się oni przy Sarbinowskiej bez ani jednej zmiany i bez kilku ważnych graczy, takich jak Krzysztof Zieliński, Mateusz Dąbrowiak i Tomasz Sauter. Sytuacja "Green Angels" była nieco lepsza, bowiem posiadali jednego rezerwowego, ale nie mogli skorzystać z ofensywnie usposobionych; Jana Mikołajka, Arkadiusza Barskiego, Pawła Misiewicza i Patryka Rozwadowskiego, którzy w sezonie ligowym strzelili 15 z 16 goli dla Zielonych Aniołów. Zapowiadało się zatem ciekawie i tak też było.

Już w pierwszej minucie została sprawdzona forma Olafa Mikołajka. Na bramkę uderzał Adam Łapeta, ale golkiper Zielonych Aniołów pewnie złapał piłkę. Po chwili Mikołajek popenił błąd przy wyprowadzania piłki i w dogodnej sytuacji po zagraniu Łapety znalazł się Piotr Ulatowski, ale z bliska trafił w golkipera, który tym samym naprawił swój błąd. Po dwóch ostrzeżeniach "Green Angels" wzięło się do roboty. W 4 minucie groźnie zza pola karnego strzelał Wojciech Misiewicz, ale Grzegorz Czapliński również zachował koncentrację i odbił futbolówkę do boku. Dwie minuty później po raz kolejny Czapliński musiał trochę popracować. Najpierw instynktownie obronił strzał Mateusza Stefańczyka, a po chwili miał furę szczęścia, bowiem Michał Wardęga dobijał bardzo niecelnie - obok bramki. W kolejnych sześciu minutach z murawy wiało nudą, a nudę przerwał gol dający prowadzenie pierwszoligowcowi. Szymon Beniuk w tempo zagrał do Wojciecha Misiewicza, a strzał tego drugiego, po rykoszecie od jednego z obrońców znalazł drogę do bramki. 0:1. Minutę później powinno być już 2:0 dla "zielonych". Michał Wardęga dostał prostopadłą piłkę od jednego z kolegów i uderzył wprost w bramkarza. Po chwili mieliśmy dobitkę Beniuka i kolejne fatalne pudło, po którym futbolówka powędrowała daleko koło bramki. W 16 minucie Football Crew zaczęło się odgrażać i robiło się coraz bardziej gorąco pod bramką Mikołajka. Najpierw za faul na Ulatowskim żółtym kartonikiem ukarany został Marcin Uchański, a w kolejnej akcji dobrej centry nie zamknął Paweł Ciepliński, który mając przed soba niemalże pustą bramkę trafił tylko i wyłącznie w boczną siatkę. Niewykorzystana sytuacja się zemściła i na 120 sekund przed końcem pierwszej części gry Zielone Anioły podwyższyły swoje prowadzenie. Daleką piłkę za linię obrony "niebieskich" zagrał O.Mikołajek. Tą przejął Misiewicz i w sytuacji sam na sam z Czaplińskim trafił pewnie, przy słupku na 2:0. Takim też wynikiem zakończyła się pierwsza połówka i jedną nogą w ćwierćfinale były Zielone Anioły.

Football Crew na początku drugiej połowy zamiast ruszyć do odrabiania strat, zostało zepchnięte do defensywy i nie potrafiło zagrożić bramce Mikołajka. Ta sztuka udawała się przedstawicielowi 1 ligi, który raz po raz zatrudniał Czaplińskiego. Dwa razy w roli głównej wystąpił Misiewicz i dwukrotnie świetnie interweniował golkiper Ekstraklasowicza. Za trzecim razem piłka spadła pod nogi M.Wardęgi, który po raz kolejny w tym spotkaniu spudłował i trzeba było po jego uderzeniu szukać piłki w szczerym polu. Co się jednak odwlecze to nie uciecze i ironią losu było to, że wcześniej fatalnie pudłujący M.Wardęga, tym razem podwyższył prowdzenie na 3:0. Stało się tak po starcie obrońców dawnej Visionicy, po której piłkę na "pustaka" M.Wardędze zagrał jego brat - Łukasz. Po bramce trzeciej straconej bramce uaktywnił się Ciepliński, który dwukrotnie sprawdzał Mikołajka, ale dwukrotnie też pozostału mu złapać się za głowę, bowiem kiper Zielonych Aniołów interweniował w sposób należyty. Za trzecim razem z połowy boiska mocno strzelał nie Ciepliński, a Czapliński, ale zasłoniety Mikołajek po raz kolejny świetnie interweniował. Gola nie strzeliła ekipa Krzyśka Pełki, a czwarte trafienie mogła dołożyć ta Olafa Mikołajka. Jego brat Józef w sytuacji sam na sam przeniósł futbolówkę wysoko nad poprzeczką. W 32 minucie niczym Cristiano Ronaldo piłkę pod poprzeczkę posłać chciał Paweł Szalak, ale O.Mikołajek równie efektownie przeniósł "balon" nad poprzeczką. Ofensywne nastawienie Football Crew sprawiło, że piłkę na połowie przeciwników dostał Czapliński, ale niestety nie potrafił się z nią zabrać. Popełnił błąd w przyjęciu, stracił piłkę na rzecz jednego z rywali, potem go sfaulował i otrzymał czerwony kartonik (był bowiem ostatnią zaporą przed pustą bramką). Z racji tego, że ekipa przegrywająca nie miała już rezerwowych to do końca spotkania grać musiała jednego mniej i z Pełką między słupkami. Paradoksalnie źle się w tej końcówce nie prezentowała i mogła zarówno gola stracić jak i strzelić. Najpierw sprzed pola karnego Beniuk trafił w słupek! W odpowiedzi Ciepliński przegrał pojedynek jeden na jeden z Mikołajkiem, a tuż przed gwizdkiem kończącym spotkanie Łapeta, po podcięciu piłki nad wychodzacym golkiperem mógłby cieszyć się z gola honorowego, ale całą radość zabrał mu Ł.Wardęga, który w ostatniej chwili wybił piłkę zmierzającą do pustej bramki. Po tej sytuacji sędzia zakończył mecz i z awansu do 1/4 finału, jakby nie było, dość zaskakująco, mógły cieszyć się Zielone Anioły.

Te w kolejnej fazie miały zmierzyć się ze zwycięzcą ostatniej pary w 1/8, w której grały ze sobą T.B 85 Team i 3M. Co do drużyny Krzysztofa Pełki to była w te sobotnie przedpołudnie gorsze od "Green Angels" i podobnie jak wcześniej ORA Wrocław czy Coyote Logistics mogą się teraz skupić na rozgrywkach o ligowe punkty.

2x Wojciech Misiewicz (11', 18'), Michał Wardęga (25')

Marcin Uchański (16' za faul)

Grzegorz Czapliński (33' za faul)

Wojciech Misiewicz (drużyna) - Wojtek pod nieobecność Pawła Misiewicza, Patryka Rozwadowskiego, Jana Mikołajka i Arkadiusza Barskiego był odpowiedzialny za grę ofensywną. Spisał się ze swojego zadania należycie, na co dowodem dwie bramki strzelone.

  Adam Rynkowski

Football Crew Wrocław - Grzegorz Czapliński; Paweł Ciepliński, Adam Łapeta, Paweł Prokopowicz, Piotr Ulatowski, Paweł Szalak, Krzysztof Pełka

Zielone Anioły - Olaf Mikołajek; Mateusz Stefańczyk, Marcin Uchański, Łukasz Wardęga, Wojciech Misiewicz, Szymon Beniuk, Józef Mikołajek, Michał Wardęga

 

  0  (0:1)  1 

Ostatni sobotni mecz zapowiadał się najbardziej wyrównanie. Przedstawiciel Superligi na Kuźnikach - 3M podejmował zespół z Ekstraklasy WLB, obrońcę tytułu - T.B 85 Team. Jedni i drudzy zjawili się przy Sarbinowskiej posiadając w miarę szeroką ławkę, ale bez kilku ważnych graczy. W 3M-ie nie zobaczyliśmy Tomasza Apicionka, Łukasza Herbusia i Tomasza Apicionka, a w T.B nie zagrali Radosław Osewski, Kamil Żbik i Paweł Nowak, chociaż dwaj ostatni bardzo rzadko w Pucharze Ligi do tej pory występowali.

Najbardziej ciekawy mecz okazał się najbardziej nudnym widowiskiem. W skrócie pierwszą połowę (jak i cały mecz) można opisać tak: T.B dominowało posiadanie piłki, a 3M dobrze się broniło i wyprowadzało kontry. W 6 minucie z tego rozgrywania piłki mogło wyniknąć dla drużyny z "Trójkąta" nieszczęście. Krzysztof Jamowski zagrał futbolówkę wprost pod nogi Marcina Karlińskiego, ale bramkarz po chwili swój błąd naprawił i pewnie złapał futbolówkę po strzale przeciwnika. W odpowiedzi na bramkę "zielonych" huknął Łukasz Bojarski, ale Wojciech Symonowicz był czujny i udanie odbił piłkę przed siebie. W 10 minucie Bojarski mógł zostać antybohaterem, a jak się później okazało został bohaterem. Najpierw sprokurował rzut karny po zagraniu piłki ręką. Na jego szczęście strzał Tomasza Bałagi świetnie obronił Jamowski i tym samym zainicjował zabójczy kontratak. Bartosz Rudnicki w tempo, w pole karne zagrał do Bojarskiego, a ten strzałem przy słupku nie dał szans Symonowiczowi. 0:1. Oj jak zawrotny jest ten piłkarski los. 3M powinno prowadzić, a na prowadzenie wyszło T.B. Jak tu za takie nieoczekiwane zwroty akcji nie kochać piłki nożnej? Wracając jednak do wydarzeń z pierwszej połowy, to wydawało się, że strzelony gol niczym wodzirej na weselu, rorusza nieco całe towarzystwo. Tak się jednak nie stało, a do końca pierwszej odsłony byliśmy świadkami dwóch godnych odnotowania sytuacji. Dwóch dla T.B i dwóch Bojarskiego. Najpierw "Bojar" uderzył tuż nad poprzeczką, a tuż przed gwizdkiem na przerwę posłał piłkę obok bramki. Po 20 minutach mistrz WLB prowadził z beniaminkiem kuźnickiej Superligi, skromnie - 1:0.

W drugiej połowie było już nieco więcej elementów widowiska piłkarskiego, ale nadal na wysłużonej już murawie, panowała niedokładność, a wraz z niedokładnością robiło się nerwowo. W 22 minucie T.B powinno prowadzić 2:0, ale po świetnym zagraniu Rudnickiego, w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Karol Rafalski, ale finalnie musiał uznać wyższość golkipera 3M. W odpowiedzi "miejscowi" zagrozili rywalom po rzucie rożnym. Gola mógł strzelić Sebastian Jędra, ale piłkę po jego strzale z bliska, z trudem na rzut rożny przeniósł Jamowski. 120 sekund później po zgraniu Bałagi groźnie na bramkę uderzał Karliński, a w kolejnej sytuacji był faulowany przez Łukasza Muszyńskiego. Efekt? Żółta kartka dla gracza T.B. Grę w przewadze beniaminek Superligi mógł, a nawet powinien wykorzystać, ale po zagraniu aktywnego Wejmana, Bałaga z najbliżej odległości skiksował i od bramki grę zaczął ostatecznie Jamowski. W kolejnej akcji z dystansu strzelał Karliński, ale po jego próbie bramkarz na raty interweniował. Gdy już graliśmy po równo, obudziło się T.B i przeprowadziło trzy dobre ataki. Najpierw pojedynek jeden na jeden z Rudnickim wygrał Symonowicz. Po chwili dobrego zagrania Łukasza Zakrzewskiego, nie wykorzystał inny Łukasz - Muszyński i z prawej strony uderzył wprost w bramkarza! Za trzecim razem Muszyński już w Symonowicza nie trafił, ale go wyminął i mając przed sobą pustą bramkę (i dość ostry kąt) - fatalnie spudłował, posyłając piłkę obok dalszego słupka. Ta sytuacja mogła się zemścić w samej końcówce. Lewicki zgrał piłkę pod bramkę do Jędry, a jego strzał z najbliższej odległości instynktownie obronił Jamowski i tym samym zapewnił swojej drużynie wygraną - 1:0.

T.B 85 Team wykonało więc plan minimum i o pófinał powalczy za dwa tygodnie z Zielonymi Aniołami. 3M jako drugi przedstawiciel ligi na Kuźnikach żegna się z Pucharem Ligi i wraca do gry o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej.

Łukasz Bojarski (10')

Łukasz Muszyński (28' za faul)

Bartosz Rudnicki (T.B 85 Team) - Najjaśniejsza postać swojej drużyny. Bartek był pod grą. Wykreował kilka dogodnych okazji, a co najważniejsze zanotował asystę przy zwycięskim golu.

  Adam Rynkowski

3M - Wojciech Symonowicz; Sebastian Jędra, Paweł Wejman, Michał Bembenek, Karol Lewicki, Jacek Dzwonek, Bartosz Drabicki, Marcin Karliński, Tomasz Bałaga, Radosław Dącer

T.B 85 Team - Krzysztof Jamowski; Adrian Bernatowicz, Tomasz Karga, Karol Rafalski, Łukasz Zakrzewski, Rafał Garbarczyk, Bartosz Rudnicki, Łukasz Bojarski, Łukasz Muszyński

 

TERMINARZ PUCHARU LIGI WROCBAL:

  1/8 FINAŁU - cz.1      
BOISKO: UL.SARBINOWSKA 10 (KUŹNIKI):
11-05-2019 (sobota), sędzia: Adam Rynkowski / koordynator: Michał Pondel
M1       0:5 (0:3)     ORA WROCŁAW    TOMTEX
M2 3:0 vo.    BNY MELLON    COYOTE LOGISTIC
M3 0:3 (0:2)    FOOTBALL CREW WROCŁAW    ZIELONE ANIOŁY
M4 0:1 (0:1)    3M    T.B. 85 TEAM

 

  1/8 FINAŁU - cz.2      
BOISKO: UL.SARBINOWSKA 10 (KUŹNIKI):
18-05-2019 (sobota), sędzia: Andrzej Malec / koordynator: Michał Pondel
M5      11:30           MEDSERV UNITED    SZPILMACHERZY
M8 12:20    TERMO TEAM    WIELKA NIEWIADOMA
M6 0:3 (wo)    DELOITTE    REAL COMPENSACIÓN

 

FORCE GSM - wylosował wolny los. Drużyna automatycznie przechodzi do ćwierćfinału.

 

  1/4 FINAŁU      
BOISKO - UL.SKWIERZYŃSKA 1-7
01-06-2019 (sobota), sędzia: Andrzej Malec / koordynator: Michał Pondel
Ć2 10:00    ZIELONE ANIOŁY    T.B 85 TEAM
Ć1 10:50    TOMTEX    BNY MELLON
Ć3 11:40    Zwycięzca M5    REAL COMPENSACIÓN
Ć4 12:30    FORCE GSM    Zwycięzca M8
           
  1/2 FINAŁU          
BOISKO - UL.SKWIERZYŃSKA 1-7:
08-06-201 (sobota), sędzia: Andrzej Malec / koordynator: Michał Pondel
P1 11:00   Zwycięzca Ć1   Zwycięzca Ć2
P2 11:50   Zwycięzca Ć3   Zwycięzca Ć4
           
  FINAŁ          
BOISKO - UL.SKWIERZYŃSKA 1-7:
15-06-2019 (sobota), sędzia: Andrzej Malec / koordynator: Michał Pondel
F 11:00   Zwycięzca P1   Zwycięzca P2

 

autor: Michał Pondel (m.pondel@wrocbal.pl)


RELACJE MECZOWE: